X Factory

Od dawna jestem wielkim fanem wszelkich programów odkrywających talenty polaków. Jako, że przez ostatnie kilka lat nie oglądałem telewizji w domu z tej prostej przyczyny, że nie uważam, że jest jakilkolwiek sens płacić za nią (chociaż odbiornik czyli wymóg do zapłaty abonamentu posiadam i owszem) to jednak dzięki internetowi mogłem od początków śledzić zmagania wszystkich wykonawców nie będąc narażonym na tony reklam emitowanych w każdej przerwie. 

W tym roku w nowym mieszkaniu odkryłem, że kabel zakończony wtyczką antenową, po podłączeniu do telewizora emituje obraz. Dzięki temu telewizor nie pełni już tylko rozszerzenia mojego leciwego xbox’a tylko prawdziwe okno na świat. Ku mojej radości od tego momentu mogłem (jak każdy niecierpliwy maniak) oglądać programy na żywo a nie po kilku godzinach po emisji kiedy już wszyscy zdążyli do nas napisać czy widzieliśy tego czy owego. Owszem są reklamy ale uznałem, że zawsze można iść zrobić herbatę w tym czasie ;)

Ten sezon w telewizji mnie rozpieszcza ponieważ dwie stacje postanowiły ze sobą konkurować (TVP przemilczę…). Prym w tego typu produkcjach wiedzie TVN. Polsat robi co może, ale jak to polsat robi dla Polski B. Zaskakujące jest to tym bardziej, że to oni kiedyś zaczęli ten trend wpuszczając na nasze ekrany Idol’a. 

Ale przejdę do meritum sprawy bo nie o jakość programów, czy oceniających tu chodzi. Wszak programy te to wylęgarnia prawdziwych talentów. Oglądam na przykład taką Olivkę Livkę w polsatowym “Tylko muzyka” i nie mogę uwierzyć, że ktoś taki przebywa w tym kraju i musi się przebijać przez jakieś programy a nie robi od dawna zawrotnej kariery. Oglądam castingi do X factor i jestem oszołomiony jakością i profesjonalizmem często bardzo młodych wykonawców. A teraz kątem oka zerkam na naszą scenę muzyczną… No i robi się dziwnie. Bo jak to jest. Że przychodzi chłopak czy dziewczyna i śpiewają doskonale cover jakiegoś (czasem nawet polskiego) wykonawcy i jednocześnie takich ludzi nie ma na tej naszej zapyziałej scenie muzycznej? Dlaczego muszę (właściwie to nie muszę i nie robię tego) słuchać w Trójce kolejnych wypocin Kultu, T-Love czy innych zespołów które już dawno zjadły swój ogon i nawet nie próbują czegoś nowego. Dlaczego wielkie wytwórnie nie potrafią u nas wyhodować rasowych wokalistów? Skoro mamy takie talenty i te programy mają je wyłowić to dlaczego później robi się z nich takie marne gwiazdeczki? 

Słyszałem ostatnio wiele na temat “odrodzenia” Brodki. W radiu miałem przyjemność wysłuchać jeden utwór. Fakt zlatywał mocno Nosowską ale lepsze to niż poprzednie nagrania Brodki. Więc postanowiłem sobie posłuchać on-line całej płyty. Nie wytrzymałem. Przy 3/4 sobie darowałem. Ktoś powie, że to kwesita gustu i może to nie moje klimaty, ale ja Uni Sex Blues uważam za świetną płytę, więc z założenia jestem targetem.

Jestem zdania, że muzyka broni się sama. Ta dobra się obroni. Ta zła potrzebuje tabloidów i pudelka, żeby się dobrze sprzedała. Niestety jednocześnie spłyca nasz muzyczny rynek i nie pozwala się przebić tym naprawdę wartościowym z wykonawców. 

Wszystkim początkującym artystom którzy są dopiero na początku swojej drogi i zostali dostrzeżeni w telewizyjnych show życzę żeby zmienili oblicze polskiej muzyki. Chcę ich usłyszeć za jakiś czas i być zaskoczonym, że to co właśnie słucham to nie produkcja zagraniczna tylko ktoś kto się nie poddał i z pomocą dobrych producentów stworzył wspaniałą płytę której nie trzeba się wstydzić. Czekam na kogoś takiego jak Johnny Legend, Alicia Keys, Wax Tailor, Cee-Lo Green i takiego producenta jak Danger Mouse!

Póki co pozostaje mi czekać i delektować się Smolikiem no.4.

Na marginesie: Dziś wracając z pracy słyszałem w Trójce nowy utwór T-Love. I nie mam pojęcia jak traktować to coś w warstwie muzyczno - tekstowej? Zastanawia mnie jakby potraktowali to redaktorzy z Trójki gdyby jakiś nowy zespół przyniósł im takiego gniota. No i jak w takim razie traktować gust muzyczny osbób przygotowujących audycje w Trójce? 

blog comments powered by Disqus